Ukryte obowiązki Barmana. Na co może sobie pozwolić BARMAN?!

Barman

Niby to jest gość, którego zadaniem jest nalewanie piwa, mieszanie koktajli i napełnianie kieliszków wódką. Prawdopodobnie sobie grzecznie siedzi za tym swoim barem i czeka na kolejne zamówienia. Niby czasem nawet go nie widać w wielu częściach restauracji czy klubu, schowany jest gdzieś z boku. Dopiero gdy go potrzebujesz, to wiesz gdzie go znaleźć.

Drogi czytelniku, a czy Ty jesteś w stanie mi powiedzieć, jakie dokładnie są obowiązki Barmana? 

Gdzie jest granica pomiędzy tym co barman musi, co może, a co powinien?

Otóż. Dla jednych bar jest tylko kawałkiem przestrzeni obok której spędzają wieczory, natomiast dla innych BAR jest punktem dowodzenia. Dlaczego? Tak jak przez większość dnia robimy produkcję na wieczór, mieszamy lemoniady, kawy czy 'aperola szprica’. Natomiast wieczorem jest u nas pełna mobilizacja, żeby każdy wrócił do domu z pełnym zadowoleniem. Pracując wiele lat w restauracji, cały czas bar ścigał się z kuchnią pod względem utargów. Przychodzisz na obiad lub kolację, ale to od poziomu napojów często zależy to, jak długo spędzisz u nas czas tego dnia i w jakim humorze go opuścisz.

Jako barman widzę praktycznie każdy stolik, wszystkich gości, którzy wchodzą i wychodzą. Staram się znaleźć stoliki, w których drzemie potencjał na sprzedaż czegoś ciekawego, skrojonego na miarę, a także szukam okazji, do upsellingu oraz stworzenie takiego serwisu, żeby zadowalający napiwek był tylko formalnością.

Już pierwszy kontakt wzrokowy wiele zdradza. Czy wraz z moim uśmiechem zobaczę uśmiech od moich nowych gości? Czy jestem na dzień dobry olany w sposób nieśmiały, czy ewidentnie chamski. 

Spotkanie we dwójkę.

Jeśli widzę sympatyczne parki, które ewidentnie mają pierwsze randki lub ważną okazję, mój serwis jest totalnie przemiły i pozytywny, by przekazać im poczucie komfortu. Dlatego też na początek proponuję coś smacznego i jednocześnie mocnego, wiadomo, na rozluźnienie. Spotkania biznesowe? Podobnie, wypytuję o wszystko, a później daję dużo przestrzeni do swobodnej rozmowy. Pojawiam się i znikam.


Wieczory panieńskie lub kawalerskie.

Tutaj trzeba pozwolić się im wykrzyczeć i wyszaleć. Ale też bez przesady. Trzeba być często twardym, aby owy stolik nie zdominował całego lokalu swoją hałaśliwą energią. Obserwuje się też reakcję innych gości, dopóki każdy jest zadowolony, to niech ten wieczór trwa! Nawet muzykę podgłośnimy i w formie czekadełka na koktajle, podam szybkie shoty na pierwszy toast.

Lubię gdy w barze jest gwarno i goście dobrze spędzają czas.

Czasem rozdaję gratisy! 

Umówmy się. Zawsze jest miło dostać coś za darmo. A jeszcze milej jest się komuś odwdzięczyć w drugą stronę. Nie chodzi oczywiście tylko o kasę. Bywają dni, w których mogę gościć przy barze naprawdę świetnych ludzi. Przyjechali w dobrym humorze, rozmawiamy, pokazują mi zdjęcia miejsc, które odwiedzili niedawno. Nawet nie wiem kiedy, robi się coraz później, gości coraz więcej, oczywiście ilość pracy się wręcz mnoży. Są goście, którzy potrzebują atencji, a ja nie mam totalnie żadnej wolnej chwili na to. Dlatego muszę czasem wyciągnąć kartę “bulbasaura” i w przerwie swoich innych obowiązków rozdaję kolorowe shoty, łącząc różne osoby przy barze, żeby wypiły ze sobą toast.

Działa to fantastycznie. Gość dostaje coś gratis, ma możliwość zapoznać się z innymi obdarowanymi, czas im szybciej mija i już nie są na mnie źli, że trochę czekają.
A czy są to obowiązki barmana? Raczej nie, jest to wolna wola, własna inicjatywa, która nie zawsze jest dobrze widziana „u góry”, ale co tam.

Po drugiej stronie lustra znajdują się goście, którzy lubią uprzykrzać Barmanowi życie. 

Od wejścia widzisz grymas na twarzy. Oho już coś się nie podoba. A to “złe ustawienie fotela, za głośno, za jasno, jestem gwiazdą, bywałem w lepszych miejscach, a Ty się dzisiaj dla mnie postaraj, bo nie dostaniesz napiwku hehe”. 

Jeszcze czego.

Jeśli się uda, to oddaję swoim “kolegom z baru” owy stolik pod jakimś pretekstem. Jeśli nie dadzą się wkręcić, ok, ja się przemęczę. I od mojej silnej motywacji będzie tylko zależeć, czy wieczór będzie w miarę udany, czy będę chodzić po sali podkurwiony. Bo okazuje się, że też mam uczucia i chcąc nie chcąc, będę musiał znosić zachowanie pretensjonalnych gości. Z jednej strony może okazać się, że cała moja energia będzie skupiona na nich i reszta stolików może zostać gorzej obsłużona. Z drugiej strony będę zaglądał do nich jak najmniej. Niekoniecznie dając im do zrozumienia, że ich stolik jest na dalszym miejscu. Mam swoje obowiązki i nie zawsze muszę spełniać oczekiwania wszystkich.

Nie masz barmana na własność.

Jestem już na takim etapie w tej branży, że mogę się szybko pogodzić z utratą pracy. Nie pracuję nigdzie za wszelką cenę, więc nie można mnie do niczego zmusić. Mogę być lekko chamski, a w razie dłuższej dyskusji, kontynuował ją będzie mój przełożony czy kolega z baru, który prawdopodobnie skutecznie załagodzi sytuację. Podobnie się dzieje w przypadkach, gdy to ja mam być tym dobrym policjantem, gdzie muszę jako osoba bezstronna rozwiązać mniej przyjemną sytuację innego barmana. To się nazywa obopólne wsparcie. Jesteśmy tylko ludźmi, pracującymi czasem po 12 godzin i daję słowo, że czasem uszy eksplodują nam, gdy się słyszy niektórych gości, którzy żądają rzeczy abstrakcyjnych. A pstrykanie palcami lub machanie banknotem raczej tylko oddali Cie od celu.

Zaraz Was wszystkich napoję, tylko nie wszyscy na raz.

Ciężki gość!

Przychodzą do baru bardzo często osoby, które koniecznie chcą coś wyłudzić. Albo mają zły dzień, ewentualnie po prostu taki charakter. Biedny mały Barman staję się wtedy łatwym celem, żeby zrzucić garść negatywnych emocji. Czasem chce Ci wmówić, że czegoś wlałeś za mało, za dużo policzyłeś i należy się gratisowy drink. Chociaż mamy naturalnie wbudowane metody na odbicie ich od baru, to bywa, że manager stoi z boku, musisz więc wgrać uśmiech numer 6 i powtarzać: Tak plosie pana, dziękuję i przeplasiam

Jak grzyby po deszczu rosną też goście z zaburzeniami psychicznymi. Potrafią usiąść przy barze i przez bite 8 godzin gadać i gadać. Prowadzą swój wyimaginowany monolog, komentują wszystko, co się wokół nich dzieje. A jak spotkało się takich dwóch, w tym samym miejscu i czasie, to już przerosło moje Barmańskie doświadczenie. 

Serio, dwóch świrniętych bywalców ze schizofrenią. Jakimś cudem siedli obok siebie, a ja ich delikatnie ze sobą zapoznałem, żeby się ode mnie odczepili. Nie jestem w stanie tego wszystkiego opisać, ale okazało się, że podobno obaj byli wojskowymi, wyciągali “Legitymację BORu” i inne wyimaginowane argumenty na stół, szeptali sobie coś do ucha. Dobrze, że do tego baru gwardia narodowa się nie zjechała. uff. A jeden z nich, to nawet nie pamięta, że był u mnie już kilka razy, w różnych barach i opowiadał co rusz, to inną historię życia.  Czy wysłuchiwanie każdego gościa, to też obowiązki barmana?

W pewnym momencie musisz poinformować gościa, żeby dopił napój i się pożegnał. 

To jest w sumie chyba najtrudniejszy moment pracy Barmana. Są miejsca i dni, gdzie nie masz za bardzo wsparcia żadnego zwierzchnika. Czuję wtedy po kościach, że każda decyzja może się źle skończyć.

Jeśli już na wejściu widzę, że może to być intruz w naszym domu, zazwyczaj deklaruję, że sprzedam tylko jedną kolejkę, bo widzę, że gość jest mocno “wczorajszy”, zazwyczaj w porannych godzinach. Wtedy mamy przewagę, bo albo się gość na to zgadza albo nic u mnie nie dostanie. No ale łatwo powiedzieć, trudniej wyprosić.

Nie wiele się zmienia, gdy zwierzchnikiem jest kobieta, która raczej umywa ręce od trudnych gości i nadal problem jest na Twojej głowie. Może uprzykrzać życie Barmanom i innym gościom.

Najlepszym wsparciem Barmana jest ochroniarz, który tylko czeka na znak, by ruszyć na pomoc.

Pracując w hotelu, byłem na bieżąco pod kamerami. Dostawałem szybki telefon od ochrony z informacją o zbliżającym się zagrożeniu lub czy u mnie wszystko okej, bo widzi dziwne zachowanie gościa. Szybka wymiana zdań i już mamy plan: tego gościa znamy i wpuszczamy, a temu dajemy kredyt zaufania. 

Słucham? oceniasz gości? jak to, przecież mam prawo tutaj siedzieć, płacę i wymagam.

O nie kolego. Już dostałem informację, że musisz stąd odejść i nic nie mogę Tobie sprzedać.

Przynajmniej mam na kogo zwalić. Zawsze staram się polubownie załatwić takiego jegomościa: “Widzę, że jesteś w porządku, polałbym piwa, ale nie mogę, leć do domu się wyspać”. Nikt nie chce wcinać rano śniadania, gdy obok przebywa typ, który ledwo już mówi.

Miałem właśnie taką sytuację, że przyszli panowie ubrani w jakieś przetarte szmaty, z torbą z biedronki, mocno hałaśliwi.

Odbiłem telefon z ochrony mówiąc, że są raczej w porządku. Panowie tylko dostali informację, że zaraz zamykamy i mogą się napić tylko jednej kolejki. Skończyło się na dwóch, może nie zachowywali się najlepiej, bo “stary Wołomin tak się bawi”. Ku zaskoczeniu, sypnęli w nas dolarami. No i po co oceniać z jaką siatką tu przyszli? A może skarpety zanurzone w „kubotach”, to właśnie oznaka wyjebania w opinię ludzi, jestem jaki jestem, ale pamiętaj słowa matki. Wielkie mi halo. Ale mogli też wyciągnąć nóż i spytać o ulubiony klub sportowy. To się też zdarza.

Barman musi być dobrym obserwatorem i strategiem.

Każdego dnia musi oceniać sytuację na nowo. Jeśli są braki w towarze, a masz ważnego gościa, musisz wybrnąć. Awantury, rozbite szkło, wylany napój na gościa, awantura dwóch stolików, a to pies pogryzł czyjś płaszcz, a to Legia nie zdobyła gola. W takich momentach trzeba wyjść ze swoich murów obronnych, czyli z za baru i rozwiązać sytuację. 

Gdy się nawet nie spodziewasz. 

Obsługujesz poważny stolik gdzie leje się szampan. Pozytywny wieczór i szczęśliwi goście. Co chwile ktoś wychodzi na fajkę, a Ty musisz być czujny, czy oby na pewno wrócą się rozliczyć, bo wisi rachunek na +1000 zł.

Jeśli zwrócisz wcześniej uwagę, to możesz dostać sierpowego, bo “O pardął? myślisz nalewaku, że mnie nie stać, a wiesz kim ja jestem?

Mam nie pilnować? to dlaczego gdy tylko wychodzę z zaplecza, nagle nie ma już nikogo przy stoliku. Cała ekipa się rozpłynęła. Może wiesz, że ta osoba mieszka w hotelu, ale często też nie mieszka. Ale nie dostałem żadnej płatności, ani podpisu na rachunku. A rachunek MUSZĘ rozliczyć na koniec zmiany! Na drugi dzień może tylko usłyszę „A ja myślałam, że ktoś już zapłacił” lub “czy ja aby na pewno tyle wypiłem?”. Nawet nie wiecie, jak potrafią się wykręcać ludzie, których normalnie stać zapłacić za taki rachunek, ale są chujcami.

Odpowiadając na główne pytanie z tytułu: 

Jakie są ukryte obowiązki barmana? Na co może sobie Barman pozwolić?

Otóż na WSZYSTKO, ale oficjalnie na niewiele, bo przecież nalewam tylko piwka i kieliszki z wódeczką.
A klient ma zawsze rację… czyżby? 

Drogi czytelniku, mam nadzieję, że przyjemnie spędziłeś czas czytając dzisiejszy wpis. Wszystko co napisałem jest oparte na moim doświadczeniu oraz prawdziwych zdarzeniach. Wiedz jednak o tym, że często posługuję się żartobliwą narracją, więc nie przyznam się do zarzucanych mi czynów podczas przesłuchania na komisariacie.

Bądź pozdrowiony.

Odwiedź mój kanał na YouTube i zabaw się ze mną w domowego barmana. 

Wejdź na kanał YT maska barmana

Szukasz może barmana na wesele? Ten poradnik w tym na pewno pomoże:
Jak znaleźć barmana na wesele?

Chcesz być na bieżąco z tym co się dzieje na MASKA BARMANA?
Polub profil na FACEBOOKU.

Ukryte obowiązki Barmana. Na co może sobie pozwolić BARMAN?!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewiń na górę