Zastrzyk witamin i motywacji potrzebny od zaraz.

Siemanko drodzy czytelnicy. 

Wróciłem właśnie ze swojej tymczasowej pracy. Jest już grubo po 1 rano. Jak to zwykle u mnie bywa o tej porze, zamiast usnąć, napływają szalone i kreatywne myśli. Dzisiaj chciałbym opisać swoje przemyślenia na temat wydarzeń teraźniejszych. Nie będę wchodził w typowe tematy tego narodowego świrusa. Chcę opisać swoje obecne uczucia. Zaczęliśmy dziś weekend. Dziś, tak jak w każdy weekend stałbym za barem i witał kolejne grupy w swoim barze. To właśnie w weekend bawią się osoby, które ciężko pracują od poniedziałku do piątku. Co będę Was oszukiwał. Przez cały tydzień było pełno ludzi na mieście. Świetnie Was rozumiem, każdy ma swoje napięcia, potrzeby, chęć odpoczynku i spotkań z przyjaciółmi. Dla zdrowia psychicznego siąść do stolika, zamówić kilka drinków, zjeść pizze czy innego burgera. A potem nie musieć zmywać po sobie, tylko wrócić do domu i schować się pod kołdrę.

Aż tu nagle, witamy w drugiej połowie grudnia. Kiedy ten rok nam zleciał? Kończy się ten rok, który dla większości z nas był parszywy. Dla mnie był to świetny okres. Odpocząłem, pozwiedzałem, zrealizowałem kilka różnych pomysłów. Mało pracowałem, fajnie nawet było.

Finansowo, dostałem strasznie po tyłku.

Totalnie rozbiłem swoje oszczędności. Super, że takowe miałem. Gdy sobie pomyślę, że jeszcze 4-5 lat temu żyłem na bieżąco, bo nawet jeśli miałem plan oszczędzania, to nie bardzo było z czego.

Taka jest właśnie branża rozrywkowa, w tym poczciwa gastronomia. W tym momencie upada mnóstwo lokali. Powtarzam: Upada mnóstwo lokali. I strasznie się wszyscy martwią o te miejsca, wspieracie swoje ulubione lokale, kupując jedzenie na wynos. 

Niestety taka pomoc dotyczy głównie właścicieli lokali, plus kilku pracowników, którzy mogą pracować za jakieś groszę i to bez umowy. Nie trudno zauważyć, że to właściciele teraz rozdają karty. Albo się na nie godzisz albo … wiadomo. Co z resztą tych wspaniałych postaci się teraz dzieje? Żyjecie w ogóle?

Czy jest to zbyt negatywna narracja? a niech nawet tak brzmi, ponieważ taka właśnie jest rzeczywistość. 

Słowo klucz: ROZRYWKA.

To jest ta branża, która została totalnie wygaszona. A więc kluby nie działają, ani plener, bo oficjalnie mamy siedzieć w domu. Koncerty, puby, teatry, kino, wydarzenia sportowe, siłownie, baseny, stoły do ping ponga 🙂 i tak dalej.

Nie zapominajmy o nas. Biednych wrażliwych barmanach, którzy też nie mają kogo zabawiać. Marzę o tym, by pójść nawet prywatnie do baru i zobaczyć innych ludzi. Zobaczyć kolorowe menu i zamówić jakiegoś soczystego drinka i pogadać o głupotach ze swoimi znajomymi. Pożegnać swojego barmana, rzucić napiwkiem i wrócić szczęśliwy do domu. Och jak brakuje mi tego.

Ale nie mogę! Ty też nie możesz! 

Mogę jedynie w domu sobie coś pomieszać, otworzyć swoje ulubione wino, skropić domową wiśniówką i sobie obejrzeć film. Przy pierwszym lockdown’ie powiem szczerze, że to było coś pięknego. Legalnie można było się wylenić. Serio. Krótkie wyjazdy po Polsce.

Dziś rozwożę pizze i widzę jak się bawicie/ smucicie w swoich chatach, na domówkach. Takie imprezy w domu, to jedyna rzecz, która podtrzymuje wszystkich w pozytywnym spojrzeniu na ten świat. Co mają powiedzieć ludzie, którzy nie mają żadnego przyjaciela, albo nie masz nawet chęci takiego mieć. Z domu wychodzisz tylko i wyłącznie do sklepu.

Dawno nie poczułeś zapachu lasu?

Boisz się wyjść z domu? już nie słyszysz śpiewu ptaków, a o promieniach słonecznych, to już dawno zapomniałeś. Kurde, słońce aktualnie zachodzi po godzinie 15. Hehe słońce. Gdzież ono się właśnie kryje za tymi chmurami. Jak myślicie? Czy 2021 to będzie rok depresji??  Bo ileż można pić te małpeczki, z którymi się kryjemy pod osłoną wyjścia ze śmieciami.

Ze mną akurat jest wszystko dobrze.

Mam mega dużo motywacji, szalenie się cieszę, że stworzyłem Maskę Barmana razem z blogiem. Mogę pisać do Was, albo całkowicie dla siebie. Pewnie nikt mnie nie czyta, oprócz kilku znajomych, którzy mi mocno kibicują. Nie ważne. Robię coś dla siebie. Dla mnie ta strona jest wartością i to jest dla mnie najważniejsze. Bo tak jak kilka miesięcy temu, nawet fajnie było doić sobie butle wina dziennie, oglądać seriale, rozciągać się w domu, poświęcać sporo czasu na kulinarne eksperymenty, czy widywać się ze wszystkimi ziomkami, ale nic więcej.

No, ale gdzie jest jakaś wartość mojego życia?

Czy chodzi o to, by te dni się dalej ze sobą zlewały? By wstawać rano z poczuciem bezsilności, bez chęci do życia? bez planu na przyszłe godziny, dnie czy miesiące? 

Jak dbać o zdrowie psychiczne w zimie? W ostatnich miesiącach, mój rytuał dnia w głównej mierze wygląda właśnie tak:

  1. Suplementacja. Łykam dzień w dzień między innymi: Magnez, Wit. D/K/C/B6, kwas alfa liponowy, ashwagandha, chrom, ekstrakt z zielonej herbaty. Dodatkowo sporadycznie Cholinę, Wapń, Tryptofan. Pamiętajcie ludzie, że możecie mieć ogromne niedobory wielu witamin, a jedzenie już nie dostarcza nam 100% zapotrzebowania dziennego. Zdecyduje odczuwam poprawę nastroju oraz zdrowia fizycznego. Mój organizm skutecznie broni się przed codziennymi choróbskami.
  2. Zaraz po przebudzeniu staram się wstać z łóżka. Odpalam okno, sprawdzam jakie cudowne odcienie szarości się dziś pojawią. Grunt, żeby deszcz nie padał i albo idę na minimum godzinny spacer. Jeśli nie mamy weny zacznij przynajmniej 10 minutowe rozciąganie na kręgosłup, nogi, kilka pompek i przysiadów. Wiadomo, że nie jestem robotem i także pojawiają się u mnie kilkudniowe momenty zwątpienia.
  3. Dbam o jakościowe odżywianie. Kupuję produkty zdrowe i pewnego pochodzenia (na bazarze od rolnika). Przede wszystkim 100% więcej warzyw w mojej diecie. Średnio zdrowe produkty też jem, ale raczej w formie nagrody po wykonaniu treningu/ spaceru.
  4. W momencie zamknięcia mojego miejsca pracy, poświęcałem minimum 2h dziennie na przeglądanie ofert pracy. Szukałem głównie pomysłów w nowej branże, w której bym się odnalazł. Gastronomię całkowicie odrzuciłem, ponieważ już dawno chciałem coś zmienić. Teraz to był najgorszy moment na jakiekolwiek zmiany, ponieważ bez doświadczenia można się tylko odbić od ściany, albo utonąć pośród setek innych CV. Dlatego postanowiłem poszerzyć wiedzę i wykupić kilka internetowych kursów. Dzięki temu prześledziłem kilka odnóg IT. Ćwiczę także montaż filmów, pozycjonowanie stron i działania w dziecinie socjal media. Trafiłem także na mnóstwo darmowych webinarów i kursów pomagających otworzyć działalność gospodarczą, uczących marketingu, budowania cv itd itd. Już zapomniałem, jakie to fajne uczucie uczyć się nowych rzeczy, a co ważniejsze, to przydatnych w życiu. 
    Ps. Jeśli chodzi o montaż filmów, to zajrzyj na mój kanał na Youtube Maska barmana
  5. Odświeżenie swojego otoczenia. W końcu znalazłem czas na posprzątanie szafek z ubraniami, podklejenie listewek na chacie, zamaskowanie rys na aucie 😛 Nasza głowa rejestruje to, jako mniejsze lub większe sukcesy. Odbudowujemy także poczucie własnej wartości i ułatwiamy sobie życie.

Czy to jest coś szczególnego?

Raczej normalne funkcje, na które brakowało zawsze czasu i chęci. Tym bardziej gdy patrzę na swoich znajomych i gdzie nie spojrzę wzrokiem, to jedni malują obrazy, inni ćwiczą szpagaty, biegi długodystansowe, ozdobne tynkowanie ścian, szydełkowanie, wypieki i tak dalej. Cieszy mnie to, że mam takich kreatywnych ludzi w swojej okolicy. Czy posiadasz jakąś pasję? wewnętrzną motywację do spróbowania czegoś nowego?

Strasznie ciekawią mnie Twoje pomysły.

Co robisz fajnego, by nie zwariować siedząc tylko w domu podczas ponurych zimowych dni. Czym zastępujesz sobie starą formę rozrywki?  Powiem szczerze, że nie obraziłbym się, gdyby ktoś chciał się podzielić ze mną i innymi czytelnikami (wierze, że kiedyś się pojawią 😉 ), swoimi fajnymi pomysłami.

Na dziś to wszystko. To jest właśnie ten pierwszy wpis. Na luzie, bez wielkich zapowiedzi. Oczyściłem swoje myśli. Jeśli czujesz podobnie, napisz chociaż dwa słowa, a pokocham Cię miłością bezwarunkową.

Piątka! Twój Tejsti.

Zastrzyk witamin i motywacji potrzebny od zaraz.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewiń na górę