150 koktajli powitalnych wydanych „na już” podczas eventu firmowego.

W dzisiejszym wpisie opiszę w jaki sposób zorganizować event firmowy pod kątem stworzenia koktajlu dla dużej liczby gości. Ma być smacznie i szybko.

„Mam dla Ciebie zadanie”

Pracując w prestiżowych i obleganych barach, często pojawiają się nowe nadprogramowe wyzwania  Wtedy przychodzi moment, w którym musisz pokazać, że obszerne CV nie wzięło się znikąd. Nie trzeba mnie długo namawiać, aby pokazać swojego organizacyjnego skilla podczas dużego eventu firmowego. Dodatkowy przychód dla firmy dzięki mnie, to i dodatkowy profit dla mnie. Czy aby na pewno??

Razem z moim kolegą, a zarazem szefem baru, otrzymaliśmy polecenie przygotowania koktajlu otwierającego konferencję firmy, z którą hotel współpracuje od kilku dobrych lat. Miał to być jakiś ciekawie podany drink, a konkretnie kojarzący się z ich firmą

Motyw przewodni to ZEBRA!

W tej sytuacji wielkim utrudnieniem jest fakt, że musimy wykonać ich AŻ 150 SZTUK. Każdy koktajl musi mieć powtarzalny smak i oryginalne przyozdobienie. 

Usiedliśmy przy kawie i dobrym rumie. Czas na burzę mózgów. Chwila ciszy i patrzenie się na siebie. Pierwsze propozycje były jak najbardziej ciekawe, widowiskowe i kreatywne. Zawsze jednak przypominaliśmy sobie, że potrzebujemy zrobić nie jeden, czy dwa koktajle, przy których będziesz tworzył warstwy i szałowe ozdoby. Trzeba wykonać 150 identycznych koktajli, które mają wyjść dosłownie w jednym momencie.

Kilka łyczków rumu później wyklarował się zarys tego co chcemy zrobić, a priorytetem była łatwość w wykonaniu.

Postawiliśmy na prostotę koktajlu, w niebanalnej formie. Koktajl powinien być całkowicie biały, a do tego czarno białe ozdoby. 

No dobrze. Biały koktajl, brzmi łatwo, ale w praktyce niekoniecznie. Nie może być na mleku, ponieważ ktoś może mieć problemy z nietolerancją laktozy lub po prostu nie mieć na niego ochoty. Zapytaliśmy się więc “Jaki koktajl jest najbardziej lubiany”, “Jaki koktajl wypiją tak samo kobiety, jak i mężczyźni”. 

MOJITO! No nie mogło być inaczej. 

Jednak nie będzie to klasycznie wykonane mojito, ponieważ przy tak dużej ilość byłoby to niewykonalne w tak krótkim czasie. Postanowiliśmy więc przygotować wcześniej 'prepa’. Mówiąc dokładniej: W jednym wielkim garze zmieszaliśmy wszystkie składniki. Zamiast liści mięty użyliśmy syropu miętowego. Dodatkowo świeży sok z limonki. Wykonaliśmy próby i zgodnie przyznaliśmy, że smak jest całkiem niezły, a oszczędzamy bardzo dużo czasu i energii przygotowując go tym sposobem.

Wielki gar Mojito na event firmowy

Nasze Mojito na jedną porcję zawierało około 40 ml rumu, 20 ml syropu miętowego oraz 20 ml soku z limonki. A na koniec? Dokładnie tak, dopełnienie koktajlu wodą gazowaną.

Gdy już mieliśmy gotową i dobrze wymieszaną miksturę w garze, przelaliśmy wszystko do pustych butelek po alkoholu. Dzięki temu w dzień imprezy będzie można bardzo szybko odmierzyć porcje wlewane do każdej szklanki. Używając takiego akcesoria jak nalewak barowy, możemy przyspieszyć swoją pracę odmierzając idealną porcję alkoholu. Jest to najszybszy sposób, aby do każdego szkła odmierzyć równe porcje czyli 80 ml. 

Szkło wybraliśmy także niebanalne.

Były to słoiki przypominające takie szklane butelki, w których niegdyś sprzedawano mleko. U nas były w wersji mini, pojemność ok 200ml. Miał to być koktajl otwierający konferencję firmy, więc nie mógł być też zbyt duży. Kolejnym plusem jest to, że jest bardzo orzeźwiający i mało słodki, a był to okres gorącego lata.

Butelki z przygotowanym 'prepem’, woda gazowana oraz słoiki do koktajlu wrzuciliśmy do chłodni. Dzięki temu na następny dzień wszyscy uczestnicy konferencji otrzymają idealnie schłodzony koktajl.

Raki ze szkłem i kostkami lodu. Miniaturowe słoiki do mleka.

Jako dodatki ozdobne przygotowaliśmy:

– 150 sztuk rurek w czarno białe paski

– 150 sztuk drewnianych szpadek z końcówką w kształcie serca, a do tego czarno białe cukierki i suszone plasterki limonki.

– 150 szczytów mięty

Generalnie palce odpadają przy tworzeniu tych ozdób. można zrobić 20 czy 40 sztuk tego na raz, ale 150 to już wyzwanie. Na szczęście otrzymałem wsparcie współpracowników z innych działów. Każdy chciał oderwać się od swoich obowiązków i pobawić się razem ze mną w produkcji ozdób do koktajlu.

Przyszedł wielki dzień. ZEBRA welcome to. 

Konferencja na około 150 osób. Duże przedsięwzięcie organizacyjne dla każdego działu w hotelu. Od osób ustalających warunki i przebieg tego dnia, oświetleniowców, kucharzy, kelnerów, zaopatrzeniowców i tak dalej.

Również dla mnie. Ponieważ dziś to ja miałem za zadanie wydać wszystkie napoje. W teorii wszystko miałem pod ręką, aby wykonać koktajle na otwarcie. W praktyce duża presja czasowa, by w odpowiednim momencie zacząć je robić i dać kelnerom do rozniesienia. Koktajl musi być schłodzony i świeży. Nie może być też wydany w dużych odstępach czasowych, bo goście będą czekać i toast okaże się klapą. Dlatego dokładnie opisuję jak zorganizować event firmowy okiem doświadczonego barmana.

Zaczynamy. Miałem przygotowane raki ze szkłem w taki sposób, aby szkło było cały czas schłodzone. Rak został od spodu i boków 'ostreczowany’ kuchenną folią, a pomiędzy szkłem został wsypany lód. Dzięki temu lód chłodził szło, ale i rozpuszczona woda nie przechodziła niżej.

Pomocne ręce wspierające moją pracę.

Zacząłem lać do każdego słoiczka wspomniane wcześniej 80 ml mikstury. Dwie butelki, dwie ręce, dwa słoiczki, w jednym czasie. Później kolejny, kolejny, kolejny. Pierwszy rak gotowy, teraz tylko dopełnić wodą gazowaną i przekazać kelnerom. Do każdego koktajlu mieli włożyć rurkę oraz jedną pełną ozdobę, przygotowaną wcześniej. Zaraz po tym, przyozdobione koktajle lądowały już na tacy i wędrowały do gości.

Czas na kolejny rak szkła, kolejną porcję alkoholu, rurki, ozdoby, taca, goście. 

Myślę, że już po 10 minutach większość osób miała w ręce przepyszne Mojito z motywem ZEBRY. Z sali słyszałem same dobre komentarze. Już po 15 minutach zaczynałem finiszować, kilka sztuk nawet wróciło z powrotem na zaplecze. Kierownik sali pstryknął kilka fotek do pochwalenia się “górze”. Zostało mi podziękować kelnerom za pomoc i odetchnąć z ulgą. Wszyscy zadowoleni, nic tu po mnie. Jako, że jestem z baru, a pomagałem osobom na dziale bankietowym, mogłem wrócić do siebie na rewir.

Na pewno potrafisz drogi czytelniku, wyobrazić sobie sytuację, w której czujesz dużą presję otoczenia. Każdy się patrzy na Ciebie, ponieważ już za chwilę musisz wykonać ten pierwszy krok. Pokazać, że wiesz co robisz, nawet jeśli jest wiele zmiennych, które mogą zepsuć całe przygotowanie. 

Na przykład istotny składnik skiśnie, mięta zrobi się czarna, butelki się zbiją, ktoś potrąci tacę i 10 koktajli trzeba będzie zrobić od nowa. Na każdym kroku trzeba mieć plan awaryjny, zrobienie x-porcji na zapas. U mnie nie obyło się bez błędów, zamiast szczytów mięty, otrzymałem całkowicie obraną miętę na listki, tak więc improwizacja też jest istotna. Pomogły mini spinacze, żeby poskładać ozdobę do porządku.

Taki rodzaj adrenaliny zapamiętuje się na długo. 

Podsumowując:

Dobry plan. Najłatwiejsza droga do celu. Dostępność produktów. Jakość/cena. Niezbędna produkcja i testy. Estetyka. Zapas czasowy w razie przeszkód. Odpowiednia pomoc. Szybkość pracy. Sukces.

Po tym wydarzeniu byłem jak ŁOŚ SUPERKTOŚ.

SUPERKTOŚ, ponieważ wszystko perfekcyjnie zostało przemyślane i wykonane. Tylko ja i mój kolega wiemy, jak wiele czynników trzeba przemyśleć, aby efektem końcowym było powstanie 150 identycznych, pysznych i zebrzystych Mojito. 

A teraz ŁOŚ, ponieważ po wszystkim nikt mi osobiście nie podziękował. Osoby 'nade mną’  przypisały sobie sukces. Hotelowy system motywacyjny, który premiuje pracowników nawet za najdrobniejsze zasługi, nie objął po raz kolejny pracowników najniższego szczebla. No cóż.

Barmani lubią być w centrum uwagi. Nie zrozum mnie źle, my się staramy dla Ciebie. Chce, żebyś zobaczył jak dopieszczam koktajl dla Ciebie, ponieważ taki lepiej smakuje. Jednak tym razem swoją pracę wykonaliśmy na zapleczu, bez rozgłosu, bez echa. Po prostu “ktoś to zrobił”. Dlatego osobiście wolę bezpośrednią obsługę face2face. Gdzie skupienie jest na danej osobie i równocześnie sam mogę otrzymać informację zwrotną.

A  teraz mówiąc całkowicie poważnie. Życzę Wam pracodawców, którzy Was zauważają, motywują i są wdzięczni. To jest transakcja wiążąca obie strony. Ty też bądź osobą, która podnosi swoje miejsce pracy do góry. Nie musisz być szefem, by dbać o swój „drugi dom”.

Mam nadzieję, że zaciekawił Cię ten wpis. Ma on na celu pokazać “Od kuchni” jak wygląda proces myślowy i przygotowawczy do podjęcia się tego typu obsługi. Wszystko zaczyna się od pomysłu, strategii i wykonania. Każdy element musi ze sobą współgrać i na koniec zostać perfekcyjnie wydany, aby nawet drobny szczegół, nie zepsuł efektu końcowego. Zorganizować event firmowy nie jest trudno, jeśli masz pod kontrolą wszystkie możliwe scenariusze. Warto przemyśleć każdy etap przygotowania.

Dowiedz się czegoś o mnie.
Chcesz być na bieżąco z tym co się dzieje na MASKA BARMANA?
Polub profil na FACEBOOKU.
Wejdź na kanał YT maska barmana

150 koktajli powitalnych wydanych „na już” podczas eventu firmowego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewiń na górę