Jak zrobić cytrynówkę? I DLA KOGO?

Dziś przedstawię Wam przepis na cytrynówkę.

Moją metodą wydobywamy z cytryn to, co w nich najlepsze. Wyjątkowy aromat i smak zadowoli najbardziej wymagające podniebienia.
Możliwe, że w moim filmie nie wszystkie kroki są perfekcyjnie wykonane. Czasem o to chodzi! O przyjemność zrobienia nalewki tak, jak JA LUBIĘ i jaka mi smakuje. Podobnie jest z przepisami kulinarnymi. Gdy sprawdzam pierwsze 3 przepisy, trafiam na szerokie rozbieżności. W takiej sytuacji często muszę uśrednić ilość składników i czas obróbki termicznej. Nie zawsze wiem, czy dobrze robię. Jeśli ufamy autorowi przepisu, to jest to znacznie łatwiejsza droga.

Barmaństwo rządzi się bardzo podobnymi regułami. Jedno to wiedza na temat zachodzących zależności, sposobach obróbki, kolejność i tak dalej. A drugie, to osobiste przyzwyczajenia i upodobania. Wiele koktajli klasycznych, choć już posiada sztywną recepturę, to często jest „twistowana” przez barmanów. Czyli zachowuje się konstrukcja i poszczególne składniki koktajlu, ale wprowadza się swoje własne zamienniki, które nieznacznie zmieniają charakter koktajlu.

Moja cytrynówka jest wynikiem kilkuletniego doświadczenia w tworzeniu nie tylko nalewek, ale różnych smakowych alkoholi czy syropów. Sam nie mogę pić wersji z wyciśniętym sokiem z cytryny, ponieważ parzy mnie w przełyku. Ta metoda wykorzystuje prawie cały owoc, czyli używamy skórki z cytrusów oraz cały miąższ. Co w przeciwieństwie do Limoncello, jest zdecydowanie lepszym wykorzystaniem tego cennego daru jaki daje nam matka natura. Dodatkowo używam kilku pomarańczy by dodać naturalnej słodyczy i dopełnić smak cytryn. Warto się zaopatrzyć w cytryny BIO, które mogą mieć mniej chemii na skórze, ale i tak pamiętajcie o odpowiednim przygotowaniu owoców. Kąpiel cytryn w wodzie z sodą oczyszczoną oraz wyparzenie ich, to konieczność.

Możecie mi zaufać i odtworzyć przepis 1do1. Dzięki temu macie pewność, że niczego po drodze nie sknocicie. Jeśli jeszcze nigdy nie robiliście tego typu nalewki, to zdecydowanie namawiam do wypróbowania cytrynówki według mojej metody, ponieważ wychodzi PYSZNA.

A jeśli macie ochotę zmodyfikować mój przepis: to śmiało! Zachowajcie tylko główną konstrukcję mojej metody. Następnie zaplanujcie wcześniej co chcecie dodać lub zmienić. Częstym zabiegiem jest dodanie miodu, ziaren kawy, czy przypraw typu kurkuma, imbir. Pamiętajcie tylko, że lepiej poczytać w tym temacie. Są dodatki, które mogą bardzo zdominować główny smak i zepsuć cały nalew. Warto zatem testować na mniejszej objętości płynu i zaplanować czas potrzebny do maceracji.


A teraz zapraszam do obejrzenia mojego odcinku, w którym dowiecie się JAK ZROBIĆ CYTRYNÓWKĘ, która jest lepsza, niż Limoncello 🙂

Jak zrobić cytrynówkę? Skorzystaj z mojego przepisu

Pamiętaj, o kciuku w górę oraz subskrypcji kanału MASKA BARMANA, aby być na bieżąco i zmotywować mnie do dalszej pracy.

Wejdź na kanał YT maska barmana

Teraz opiszę krótko swoje przemyślenia na temat produkcji swoich wyrobów. No właśnie. Można iść na łatwiznę i kupić w sklepie kolorową wódkę, która w smaku jest chemiczna, a jej skład opisany jest dziwnymi literkami. Można też zacząć przygodę już dziś, szukając w internecie przepisu na cytrynówkę lub inną nalewkę i wstawić swoją pierwszą lub kolejną nalewkę. Wymaga to poświęcenia swojego cennego czasu oraz pieniędzy na produkty.
Dla kogo ja to robię? Czy warto się starać?

Czy warto robić nalewki?

W skrócie: oczywiście, że tak. 🤓

Nie w skrócie:

Wydobywamy esencję tego co najlepsze w owocach i innych przyprawach. To wszystko zawiera się w formie płynnej i oczywiście procentowej. Wtedy, gdy mam na to ochotę, wyjmuję z barku butelkę swojej ulubionej nalewki i zasiadam się w fotelu. Już pierwszy kieliszek sprawia mi radość. Pojawia się nieskromny uśmiech, szybciej wdycham powietrzę, by zaraz doświadczyć tego stanu, w którym świat wokół mnie zaczyna się wesoło kręcić. Moja nalewka musi mieć moc i pełny smak. Wtedy czuję się totalnie zrelaksowany i wszelkie niepotrzebne myśli znikają. Dokładnie tak jak teraz 🥰

Nalewki w słoiczkach. Kto zgadnie smaki?

„Dla kogo robię nalewki?”

Dla gości restauracji.

Gdy pracowałem jako barman w restauracjach z dość rozbudowanym menu koktajlowym. Tworzyliśmy wtedy pakiet kolorowych nalewek m.in. z pigwowca, cytryny, maliny, aronii, czarnej porzeczki. Wtedy była to dosyć masowa produkcja, której odbiorcami byli goście restauracji. Sposób produkcji był raczej uproszczony. Wychodziły bardzo smaczne, często na zmianach sączyliśmy sobie te smakołyki. Był na nich bardzo dobry zarobek, ponieważ z czystym sercem je polecaliśmy i szły jak burza. Wtedy jednak nikt ich nie dopieszczał. To nie my chodziliśmy po bazarze wybierając te najlepsze owoce, nie testowaliśmy nowych dodatków, przypraw, metod produkcji. Dlatego, że było to w głównej mierze „dla kogoś”.

Dla swoich gości.

W momencie, gdy przeniosłem swoją energię na produkcje domowe, proces produkcji stał się dla mnie totalnie przyjemny. Jak przychodził sezon na dane owoce, obserwowałem pobliskie bazary, aby kupić owoce w najlepszym momencie, żeby były super smaczne. Później spędzało się kilka godzin na produkcji. W międzyczasie szukałem inspiracji do dodania jakiegoś nowego składnika. Czytałem Internet, żeby wydobyć trochę informacji np. Jak zrobić cytrynówkę? Dosyć ciężko było przebrnąć, przez te wszystkie mieszane informacje, w których często przepisy się wzajemnie wykluczały. Zwieńczeniem moich starań był moment, gdy częstowałem swoich przyjaciół lub rodzinę i otrzymywałem pochlebne komentarze. Był to dla mnie powód do dumy. As w rękawie, który wyciągałem podczas wielu okazji. Chciałem być doceniony, więc starałem się w głównej mierze w tym celu. Przez większość czasu czekały w barku, aż będę mógł z kimś spróbować tej nalewki. Była to też wspaniała okazja, by zapraszać dziewczyny na te bezcenne wyroby. „Only today, only for you”.

Całkowicie dla siebie.

To jest ten etap w życiu, w którym znajduje się teraz. Również kieruje się podobnym sposobem produkcji co w drugim etapie, czasem zaczerpnę drobnej inspiracji od innych osób. Dlatego też pojawiłem się na kilku grupach o tematyce domowych nalewek. Fajnie jest poznać innych ludzi z podobną pasją i dowiedzieć się o ich sposobach.

Główną przyjemność i tak czerpię robiąc nalewki „po swojemu”.

Tworze je na zasadzie doświadczenia, intuicji oraz pomysłów, które przychodzą na bieżąco. Lubię obserwować słoiki i mieszać zawartością. Wąchać je, nabierać na łyżkę, myśleć w głowie z czym może się dobrze połączyć. Gdy się zbliża moment pełnej satysfakcji, czas na uzupełnienie przygotowanych butelek.
I co najważniejsze: Pije ją sobie wieczorkami. W ulubionym kieliszku.

Już nie czekają cichutko w barku na wizytę gości.

Tym razem to ja czerpię maksimum przyjemności ze swoich wyrobów. A jak znajomi się dowiedzą o moim nowym nalewie, to wtedy oni muszą się postarać, by zdążyć mnie odwiedzić przed zniknięciem ostatniej partii. Na specjalne okazje, daję butelkę swojego wyrobu w prezencie. Uważam, że warto nadać wartość własnym wyrobom. Dlatego, że poświęcamy czas i pieniądze? Przede wszystkim dlatego, że korzystamy z tego, co najlepsze daje nam natura.☀️


Dzięki, jeśli doczytaliście do tego momentu, jeśli masz ochotę podzielić się ze wszystkimi swoją opinią na ten temat, to zapraszam. Ciekawi mnie, co Wam sprawia radość w tworzeniu nalewek? Proces produkcji, dzielenie się, czy wpijanie ich samemu 😁👌

Ps. Nie chce nadawać tym wpisem za dużo ideologi, ale są to moje luźne przemyślenia w tym temacie. Jestem barmanem i z przyzwyczajenia lubię rozmawiać z ludźmi o dobrych trunkach 💁‍♂️ Dodatkowo chcę, żebyście wypróbowali mój przepis na cytrynówkę i zarazili się moją pasją, do tworzenia domowych nalewek.

Jak zrobić cytrynówkę? I DLA KOGO?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewiń na górę