Barman na wesele, trudne początki.

Barman na wesele. Dla mnie było to wielkie wyzwanie. Chciałem stworzyć swoją własną firmę, która będzie oferowała świetną jakość, w rozsądnej cenie. Na każdym weselu być osobiście i dzielić się swoją pasją do barmaństwa. Jeśli w dobrych koktajlbarach w Warszawie klasyczny drink od profesjonalisty kosztuje 25-35 zł, to u mnie ze względu na ofertę w formie open baru, organizatorzy płacą tylko około 25% tej ceny. Tak na prawdę praktycznie po kosztach + moja dniówka. Brzmi pięknie prawda? Dobrej jakości składniki, przygotowanie soków, przypraw, ziół, syropów, sprzętu, szkła, logistyki itp. To jest bardzo dużo pracy jak dla jednej osoby. Chcąc wykonać swój plan, najpierw musiałem wykonać ofertę według przybliżonego kosztorysu. Celem było zdobycie doświadczenia i wpasowanie się ze swoją propozycją w rynek weselny.

Pierwsza obsługa jako barman na wesele.

W tym momencie muszę wspomnieć o swojej PIERWSZEJ samodzielnej obsłudze barmańskiej na weselu. Żeby wpadło pierwsze weselę, swoją ofertę wyceniłem dosyć nisko, nie znając jeszcze realnych kosztów takiego przedsięwzięcia. Grunt to zdobyć trochę doświadczenia i mieć punkt odniesienia. Zacznijmy od tego, że pierwsze spotkanie w sprawie ustaleń było dla mnie niekomfortowe. Barman na weselu miał być niespodzianką, świetnie. Organizatorkami okazały się przemiłe panie, a dokładniej dwie samotne Mamy Państwa Młodych. Wyzwaniem było przekonanie osób, które raczej wcale nie bywały w miejscach, gdzie leją się autorskie koktajle i kładzie się nacisk na niepowtarzalne doznania smakowe.

Jak przekonać o swojej wartości?

Dlatego miałem trudne zadanie, aby tylko słowami przekonać je o tym jak będzie wyglądać moja praca. W odpowiedzi usłyszałem teksty w stylu: „A ile to roboty nalać drinka”, „ważne by parasolka była, chyba nie jest to drogie”, „My chcemy tanio, nie muszą być wymyślne drinki”. A muszę wspomnieć, że miałem wtedy kilka lat bardzo intensywnej pracy w bardzo dobrych warszawskich koktajlbarach, pracując ze świetnymi barmanami, którzy wygrywali wiele konkursów barmańskich na poziomach także światowych. Otrzymałem dużo wartościowej wiedzy, więc podchodziłem do tego bardzo ambitnie: tworzyłem infuzje alkoholi, gotowałem smakowe syropy cukrowe, chodziłem po bazarach szukając najlepszych owoców, ziół i przypraw. Miałem dość tego co robi konkurencja na weselach. Czyli tanio, przeciętnie i byle jak. Chciałem odczarować opinię barmanów, których karta drinków wszędzie wygląda tak samo. U mnie to były pozycje autorskie, nigdzie indziej nie podawane.

Przez kompletną niewiedzę z jakimi wyzwaniami spotkam się organizując obsługę, wiele rzeczy ustaliłem nieprecyzyjnie. Raz, to przekonać Panie po 50tce do tego, że ja nie jestem taki jak wszyscy i robię to z pasją. Dwa, to trzymać się swoich założeń i nie uginać się pod wpływem wizji kogoś komu zależy tylko na najniższej cenie.
Owe mamy i tak wiedziały swoje. Chciały zmniejszyć koszty, więc zaproponowały swoje alkohole na tą imprezę, które kisiły się od lat w ich drewnianych barkach. No tu mnie zaskoczyły, bo znane mi alkohole zobaczyłem w nieznanych mi dotąd etykietach. Były wręcz historyczne. Zgodziłem się, w sumie to nie problem. Zostawmy to, ostatecznie zostałem jeszcze mocno stargowany, bo mimo naprawdę niskiej oferty, usłyszałem smutną historię o braku pieniędzy, więc oczywiście kosztem swojego zarobku opuściłem jeszcze o ile dobrze pamiętam 100 lub 50 zł.

Samo wesele to także delikatny liść w twarz.

O rety! to już dziś! Nie spałem przez większość nocy, ponieważ do późna gotowałem smakowe syropy cukrowe, obrabiałem owoce, a rano wyciskałem sok z cytryny.
Moim stanowiskiem była mikroskopijna szatnia tuż obok toalet. Miałem złe przeczucie, więc do pomocy wziąłem koleżankę, by w razie czego pomogła mi z jakimiś prostymi rzeczami takimi jak: krojenie owoców, donoszenie szklanek, uzupełnianie lodu. Jej też musiałem zapłacić, oczywiście ze swojej stawki. Wysoka temperatura sprawiła, że owoce powoli zaczynają się psuć, mięta opada, więc trzeba bardzo szybko je przebrać i wstawić do chłodniejszego miejsca. Przygotowanie baru zajęło zdecydowanie więcej czasu niż sobie zaplanowałem. Goście już wchodzili, a ja potrzebowałem dużo więcej czasu. Na szczęście zawsze jest pierwszy posiłek, więc zyskałem trochę czasu. Zdążyłem na styk, ledwo zdążyłem napić się wody, przed utworzeniem się sporej kolejki do baru.

Większość gości była oczywiście zadowolona z obecności drink baru. Często jest tak, że na weselach spotyka się osoby, które czasem nigdy nie piły nic z ręki prawdziwego barmana. Służyłem więc zawsze radą, zamieniałem „wódki z kolo”, na fajne orzeźwiające koktajle. Ciekawskie osoby edukowałem trochę na temat tego co robię, tworzyłem integracyjne szociki do wypicia. Momentami zapominałem o stresie i dobrze spędzałem czas podczas rozmów z gośćmi.

Zawsze na imprezach znajdzie się też jakiś hejter, tym razem była to pewna „dama”. Chciała bowiem zostać gwiazdą i na siłę udowodnić, że mój drink na pewno jej nie posmakuje. Wymyśliła na biegu, że ma być kwaśny, ale nie za bardzo. Mocny, ale żeby nie czuć było alkoholu, orzeźwiający, słodki i wytrawny zarazem (bla bla bla). Zrobiłem jej Gin zmieszany z pastą cytrynową, sokiem z cytryny, wodą gazowaną. Bardzo dobrze to pamiętam, mimo iż to było jakieś
7-8 lat temu. Wokół było kilku innych gości. A królowej oczywiście nie smakuje. Po próbie poprawienia go, postanowiłem zrobić jeszcze jeden. Poprosiłem więc, aby z dostępnych składników sama skomponowała sobie drinka, a ja jej wszystko naleje.

No i słuchajcie.


Ja taki niewyedukowany barman, nie domyśliłem się, że najbardziej będzie jej smakowała wódka z sokiem pomarańczowym i plasterkiem cytryny! OŁ MAJ GAT.
Stawałem na rzęsach by wszystkim dogodzić. Oczywiście goście marudzili na asortyment napoi wysokoprocentowych, ale cóż mogłem poradzić, przecież nie ja wybierałem. Kolejna nauczka: to ja jestem ekspertem i powinienem sam zadbać o swoje produkty do pracy. Krytyka niestety spłynęła na mnie. Podczas obsługi prawie nic nie zjadłem, miałem ściśnięty żołądek oraz starałem się być zawsze do dyspozycji. Możliwe też, że jedzenie na tej sali było naprawdę tragiczne. Pewnie tez po zaniżonych kosztach.

Jak zrobić to dobrze.


Po tej imprezie wyciągnąłem odpowiednio dużo wniosków. Przede wszystkim zacząć się cenić i dzięki temu odciąć się od osób, którym zależy TYLKO na NAJNIŻSZEJ cenie. Moją aspiracją jako barman na wesele było robienie obsługi na niespotykanym poziomie, której w tamtych czasach podczas wesel praktycznie nie było.
Przez ostatnie kilka lat wielu moich znajomych świetnych barmanów również pootwierało swoje firmy specjalizujące się w obsłudze wesel oraz imprez firmowych. Niestety tak ogromna konkurencja sprawia, że wciąż ciężko przebić się z jakością, bo nadal cena gra największą rolę. Dla większości osób jest to tylko dodatek, który powinien mało kosztować.

Znam koszt całościowy organizacji wesela, więc doskonale rozumiem taki punkt widzenia Państwa Młodych. Moim celem nie jest nakłonienie do wynajmowania najdroższych barmanów na wesele. Zwracam tylko uwagę, że wynajmowanie NAJTAŃSZEJ ekipy barmanów, skutkuje też NAJNIŻSZĄ jakością obsługi.


Nie chce przedstawiać tylko czarnej strony moich doświadczeń. Byłem na kilku przyjęciach, w których goście, jak i Para Młoda, bardzo mnie doceniali. Moje napitki porównywane były do tych z najlepszych miejsc koktajlowych, w których bywali. Czasem otrzymywałem nieoczekiwanie dobre napiwki. To mnie zdecydowanie budowało. Trudne początki, każdy pewnie zna to uczucie zwątpienia. Wyjście ze swojej strefy komfortu daje dużo adrenaliny, a to motywuje do dalszego działania i sprawia, że wykonujesz kawał ciężkiej pracy. Chcecie poznać moją najlepszą obsługę jako barman na wesele? Dajcie znać w komentarzu.

Jest to wyjątkowy dzień, w którym koszty schodzą na dalszy plan. Głównym celem jest szczęśliwie spędzony czas z najbliższymi osobami. My barmani, bardzo się staramy w tym pomóc.


Wszystkim życzę pięknych wesel i do zobaczenia przy barze 🙂


Szukasz barmana na wesele i nie wiesz w jaki sposób wybrać tego najlepszego? Przeczytaj mój artykuł napisany dla przyszłych Młodych Par, bazując na swoim ponad 10 letnim doświadczeniu. Nie dajcie się oszukać na kolorowe zdjęcia tych samych drinków. Pomogę Wam znaleźć barmana na wesele, który Was nie oszuka.

Link do artykułu: JAK ZNALEŹĆ DOBREGO BARMANA NA WESELE.

Barman na wesele, trudne początki.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewiń na górę